Biznes

Nie myśl o własnym biznesie jak o jednorożcu na tęczowej ścieżce. O samotności w biznesie

Mam wrażenie że dzisiejszym kobietom na siłę wmawia się, że prowadzenie własnego biznesu to must have życia. Że to najlepsza rzecz jaką może dla siebie zrobić silna, asertywna, ambitna kobieta. Prowadzenie biznesu to szczyt kariery i powód do dumy. Czy jednak na pewno?

Uwaga, w dalszej części tego tekstu szukam kobiety do małżeństwa! :-)

Sukces można osiągnąć pracując w strukturach nie swojej firmy, tak samo jak można ponieść ogromną porażkę pracując “na swoim”. Dlatego kobiety, nie dajcie sobie w mówić, że szczytem marzeń i ambicji jest własna działalność.

Gdybym mogła wybierać… chyba nie umiałabym zdecydować co jest lepsze – własna działalność czy etat – ale niestety nie mam takiej możliwości. Nie mam w czym wybierać. W moim najbliższym otoczeniu nie ma pracy dla specjalistki ds. marketingu i PR z naciskiem na e- przed obiema działkami. Większe firmy (nie produkcyjne i nie z branży motoryzacyjnej – bo takie mamy w Starachowicach) położone są zbyt daleko od mojego sielskiego domku, w którym grzeje miejsce z małym dzieckiem i psami. I choć czasami odczuwam silną tęsknotę za korporacyjnymi schematami, o takimi jak pokazane są tutaj:

to z drugiej strony, work-life-balans ma dla mnie ogromne znaczenie. Ale, aby zaznać balansu, trzeba zapracować sobie na stabilność finansową. I tu pojawia się problem. Jak prowadzić firmę, aby mieć wystarczające fundusze na spokojne cieszenie się wolnym czasem. Wolnym czasem? Jak zorganizować pracę, aby mieć wolny czas?

Obserwuję kilka grup dyskusyjnych, na których często sfrustrowane dziewczyny piszą, że już nie mają pomysłów i sił. Na etacie robisz swoje, dostajesz stałą kwotę na konto, zawsze na czas. Po 16-tej zapominasz o pracy i idziesz na rower z dzieckiem. A we własnej firmie? Oczywiście, również możesz wyjść z niej o 16. A nawet wcześniej. Chyba że zapomnisz zrobić przelewu za towar, który nie przyjdzie w związku z tym na czas, a tak w ogóle to już jest 18 dnień miesiąca i księgowa zaraz zacznie krzyczeć że nie ma dokumentów za poprzedni miesiąc. O 16:15 zadzwoni klient (oby tylko o 16:15!) bo ma niecierpiącą zwłoki sprawę. Pilnowanie faktur, stanów magazynowych, nadzorowanie i/lub obsługa produkcji, kompleksowa obsługa klienta, wymiany towaru i ewentualne reklamacje, odpowiadanie na ciągle pojawiające się te same pytania, brak perspektywy na odpoczynek na płatnym urlopie. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność.

Ja to lubię. No czasami trochę mniej, ale lubię w sobie tę cechę Ogarniacza Roku, którą przyznaję sobie codziennie. Z drugiej strony trwanie w tym do końca życia chyba nie jest moim marzeniem. Stoję właśnie przed ważnymi decyzjami, które albo popchną mój biznes do przodu, albo zabiją we mnie chęć do dalszej pracy.

Wiesz co najgorsze jest w prowadzeniu własnego biznesu? Samotność. Kobiety nie zawsze są wspierane przez swoich mężczyzn, przyjaciółki, rodzinę. Tkwimy w tym po uszy same. To jest najgorsza rzecz jaka może Ci się przydarzyć w biznesie. Nie mam w otoczeniu absolutnie żadnej osoby, która zarządza swoją firmą. Wszyscy pracują na etacie, często też na urzędniczych stanowiskach. Ciężko rozmawiać z nimi o strategii, innowacyjności w zarządzaniu przedsiębiorstwem. A to są właśnie tematy, które aż parują i szukają ujścia z mojej głowy, by je z kimś obgadać. Samotność w biznesie zabija kreatywność. Czas poszukać Anioła Biznesu, czy jednak znajdzie się w pobliżu jakaś Angelina z miłością do psów?

Już od dawna myślę o tym, aby poszukać partnerki biznesowej. To najtrudniejsza decyzja w moim życiu, mam wiele do stracenia. Jeśli masz doświadczenie w branży zoologicznej i czujesz że dogadamy się w biznesowym małżeństwie, zapraszam, odezwij się!

Pomocnicze tagi: kobiece biznesy| branża zoologiczna| kobieta w biznesie| mamy biznes| mamy prowadzące biznes| anioł biznesu w branży zoologicznej| praca w branży zoologicznej| wady własnego biznesu| wady prowadzenia biznesu |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.